środa, 28 października 2015

Warszawskie planszówki vol 1. - Chwila na planszówki

W zeszłą środę w końcu znalazłam trochę czasu, żeby pograć w planszówki. Z koleżanką ze studiów, zupełnie nieplanszówkową (jeszcze!) wybrałyśmy się do Klubokawiarni Jaś i Małgosia, gdzie odbywało się cykliczne spotkanie „Chwila na planszówki”.



sobota, 24 października 2015

Świat Dysku: Sekary - recenzja

Mam przed nosem trzecią grę planszową wydaną przez Phalanx z uniwersum Świata Dysku Terryego Pratchetta. Poprzednie dwie tj. Wiedźmy i Ankh-Morpork miały niedawno ostatni dodruk pod koniec 2014, tuż przed śmiercią Pratchetta. Z powodu utraty licencji po śmierci teraz jest najlepszy czas na ich zakup.

Świat Dysku: Sekary jest grą opartą na powieści „Piekło pocztowe” stworzoną przez Leonarda Boyda i Davida Brashaw. Przeznaczona jest dla 1-4 graczy a rozgrywka trwa około pół godziny.



Czym są same Sekary? Otóż jest to system telekomunikacji używany w znacznej części Świata Dysku. Przy użyciu wielkich lamp migawkowych położonych na Wieżach Sekarowych gracze, czyli Operatorzy Wież Sekarowych będą wysyłać konkretne słowa zawarte na otrzymanej Karcie Wiadomości. Same lampy zapalane i wyłączane są poprzez Żakardy i żeby przesłać każdą kolejną literę danego słowa, należy ułożyć konkretny układ Lamp odpowiadający tej literze w alfabecie Sekarowym.

Brzmi troszkę skomplikowanie. :) Słownictwo jest trudne, ale i bez znajomości powieści uda nam się przyswoić formułę gry.

W recenzji przedstawię wariant rywalizacyjny, czyli to, co misiaczki lubią najbardziej. :D


Grając przeciw sobie wygrywa osoba, która jako pierwsza prześle wszystkie litery ze swojej Karty Wiadomości. Gracze siadają naprzeciwko siebie w wariancie dwu i cztero-osobowym (wszystkie strony planszy), a w przypadku gry w trójkę, ostatnia osoba nie ma nikogo przed sobą, ale dla utrudnienia będzie dzielił Wieże Sekarowe z Krasnoludem Głębinowym (jego znacznik jest „pionkiem” 4 gracza).

Mapa wyścigu w wariancie rywalizacyjnym nas nie interesuje. Cały obszar na środku nazywa się Centralną Sekarową i to tu należy umieścić wszystkie Lampy (instrukcja mówi które są zapalone/zgaszone). Na środku każdego brzegu planszy znajdziemy Pola Startowe dla każdego gracza. Jedna para graczy naprzeciw siebie będzie poruszać się wyłącznie po zielonych kołach a druga po czerwonych kwadratach – nazywa się to Pole Wyboru Wieży.


Każdy z graczy będzie dysponował sześcioma Wieżami, patrząc na planszę ze swojej perspektywy. 


  Gracze A i C widzą swoje Wieże.
   Gracze B i D widzą swoje Wieże.

Patrzymy teraz na swoją Kartę Wiadomości. Litery należy przesyłać po kolei począwszy od pierwszej – obowiązuje limit jednej litery na turę.


Każda litera ma swój „wzorzec litery” i aby przekształcić układ na danej Wieży pod swoją literę należy użyć Żakardów.

 
Te dziurkowane karty mają określoną liczbę dziurek oraz układ, który należy zastosować – Lampy na planszy odwraca się zgodnie z układem na danym Żakardzie. Może być on oczywiście obracany oraz używany w lustrzanym odbiciu, jedynym warunkiem jest, aby całość zmieściła się na Centrali Sekarowej (planszy).

 
Teraz najważniejsze! W turze masz 5 Punktów Obciążenia (5pktów ruchu). Każdy Żakard ma swój koszt (lewy dolny róg). Dzięki nim zmieniamy układ na planszy abyśmy byli w stanie wysłać konkretną literę. Oczywiście trzeba też na daną Wieżę wejść (1 pkt ruchu za każde przejście z Wieży na Wieże (z zielonego kółka na kolejne, z czerwonego kwadratu na kolejny).
Oczywiście są jeszcze pewne restrykcji:
  • Nie można odpalić litery z Wieży, w której skończyłeś poprzednią turę.
  • Trzeba w turze użyć przynajmniej 1 Żakardu i zmienić chociaż 1 Lampę w obrębie Wieży, z której chcesz przesłać Literę.
  • Nie można pójść na Wieżę, gdzie stoi już pionek gracza z naprzeciwka.

Już się zagubiłem!! Nie wiem, o co chodzi!! - tak naprawdę to banał.

Rozpoczyna się moja tura – mam 5 Punktów Obciążenia, 3 Żakardy na start i mogę wykonywać już moje akcje:

  1. Ruch moim pionkiem po Wieżach mojego koloru (zielone bądź czerwone)
  2. Zagranie Żakardu/ów (trzeba przynajmniej jeden na turę)
  3. Jeżeli patrząc przed siebie widzę w danej Wieży układ litery taki sam jak ta, nad którą aktualnie pracuje, kładę Znacznik Przekazu na mojej literce (zaliczam sobie literkę)
  4. Dobieram Żakardy żeby mieć znowu 3.
 

Przykładowa tura - Zagranie dwóch Żekardów (1 + 2  Punkty Obciążenia) + ruch za 1 Punkt Obciążenia.

W grze dodatkowo będziemy otrzymywać Karty Protokołu Naprawy (takie karty akcji). Po jednej otrzymujemy na początku gry, kolejne będziemy dostawać dobierając Żekardy pod koniec tury (gdy w prawym górnym rogu Żakardu znajdziemy Symbol Awarii).




Po ułożeniu wszystkich liter swojego słowa koniec jeszcze nie następuje – następny gracz ma możliwość Sabotażu! Aby tego dokonać musi wyłączyć wszystkie Lampy w obrębie Wieży, z której została nadana ostatnia litera. Litera tego gracza nie jest zaliczona, choć może jeszcze dokończyć swoją turę (gdy ma jeszcze Punkty Obciążenia).


A teraz trochę słów od siebie. Pratchetta czytałem kiedyś kiedyś i to te dziecięce części, dlatego nie jestem jakoś mega wkręcony w Świat Dysku. Wydaje mi się, że w Ankh-Morpork było więcej klimatu, tu się troszeczkę czuje jako w Beowulfie – jest sobie jakaś otoczka, ale mechanizm i logika przodują. Ja akurat bardzo lubię gry logiczne, ale nie każdy żyje samą mechaniką. Cieszę się, gdy trzeba pogłówkować, potrzebujemy także nieco zmysłu przestrzennego. Trzeba czekać na ruch danego gracza – każdy ruch przeciwnika i tak zmieni ustawienie planszy + ewentualne rzucenie nagłych akcji (Kart Protkół Naprawy) i znowu musimy myśleć od nowa. Tak jakby każda tura gracza jest niezwiązana z poprzednią, czyli nie jest to typowa gra logiczna, taki mix logiczno-taktyczno-losowy?:)
Nie bałbym się o trudne/nietypowe słownictwo użyte w grze – jest ono częścią klimatu a zasady nie są skomplikowane. Gdy inna osoba tłumaczy, zasady przyswaja się w mig. Troszkę muszę się przyczepić do planszy, ponieważ nie rozkłada się idealnie i niektóre jej brzegi lewitują nad stołem (ale wierzę, że po kilku rozegraniach będzie już ok).

Teraz oczywiście zalety! Fajna mechanika, proste zasady, niedługa rozgrywka. Główkowanie, próby wizualizacji, negatywne interakcja. Po zagraniu karty typu „Zgaś/Zapal wszystkie lampy” w momencie, gdy osoba próbuje coś ułożyć, śmiechu jest co niemiara. Polecam zarówno młodszym osobom (na pudełku stoi 14+, ale kumate dzieciaki mogą i wcześniej), jak i wyjadaczom. Dodatkowy wariant kooperacyjny oraz wariant dla młodszych graczy zachęci do gry całe rodziny i zaprocentuje rozwojem umysłów. :) Gra jest regrywalna, co jest dużym plusem. Interakcji jest sporo, choć największy wpływ na nas ma gracz naprzeciwko. Może on zarówno blokować swoim pionkiem daną wieże a także zapalać lampy w dany sposób, aby nam utrudnić. Wymaga to jednak trochę ogrania i skilla, co daje fajny potencjał dla gry. Baaaardzo podoba mi się Sabotaż - nie sprowadza on końcówki gry do fartu jednego z graczy i podkręca ją, o ile oczywiście gracze są ogarnięci. :)

Poza tym - gra jest pięknie wykonana. Jakość kart robi wrażenie, a grafika z pudełka tak spodobała się dla Gały, że co raz spoglądała na pudełko, żeby tylko sobie na nie popatrzyć. To jest dużym plusem, bo kiedy ktoś chce kupić jakąś grę, ale za Chiny nie wie jaką - wybierze właśnie tą z pięknym i zachęcającym pudełkiem (np. kiedy kupuje się grę w prezencie). A w środku znajdzie bardzo ciekawą całą resztę, która pozwoli mu przenieść się do naprawdę ciekawego Świata Dysku.


#Emil

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękujemy firmie Phalanx!

czwartek, 22 października 2015

Vudu - rzuć klątwę i wygraj!

Chcieliście rzucić kiedyś na kogoś klątwę? W dodatku tak straszną, że aż śmieszną? Gra Vudu wydawnictwa Black Monk Games zagwarantuje wam to w stu procentach!




piątek, 16 października 2015

Kotobirynt i Boost! - dlaczego warto je mieć!

Jako, że jestem miłośniczką gier szybkich, przyjaznych i banalnych w swych zasadach, chcę wam przedstawić dwie stosunkowo nowe gry od Rebela.
Obie zmieszczą się wam w małej torebce a nawet kieszeni, obydwie możecie zabrać do baru, żeby zagrać w nie przy piwie – nie zajmą dużo miejsca. Obydwie sprawiają dużo frajdy i spodobają się zarówno małym, jak i tym starszym graczom 

wtorek, 13 października 2015

Planszówki w Warszawie


Dziś nietypowo, bo nie będzie o konkretnej planszówce. Załóżmy, że po przeczytaniu milionów recenzji wiemy w co chcemy zagrać, a może nawet przejrzeliśmy poradnik,  żeby już w pierwszej rozgrywce zdominować przeciwników. I na tym etapie bardzo często pojawiają się problemy:  „Ale gdzie mogę w to zagrać!” albo jeszcze bardziej przerażające „Nie mam z kim grać w takie planszówki!”. Często widzę pytania na forach czy facebookowych grupach, o to gdzie można posiedzieć przy piwie i imprezówce/euro/kooperacji itd.  Znam to, bo kiedy przyjechałam do Warszawy na studia dwa lata temu nie miałam tu żadnych znajomych do gry, więc również szukałam miejsc, klubów czy grup gdzie zbłąkany planszomaniak może pograć.

czwartek, 8 października 2015

Spexxx, czyli rzuć kośćmi, by móc położyć kostkę






Kolejna gra z naszej kolekcji przywiezionych z Essen, o której chcemy wam opowiedzieć to Spexx. Jest to  zabawa dla całej rodziny, gdzie przy pomocy małych znaczników i pięciu zwykłych kostek sześciościennych układamy na planszy jak najlepiej punktujące układy, zgodnie z tym co wyrzuciliśmy na kościach. Jak widać plansza jest kolorowa i ma po bokach oznaczenia, po których łatwo wywnioskować gdzie możemy położyć znacznik po rzucie. W naszej turze dostajemy 5 kostek i do dyspozycji 4 rzuty, podczas których możemy dowolnie wybierać którymi kośćmi rzucimy. Następnie z uzyskanego wyniku (przykładowo 2 szóstki 2 piątki i 4) wybieramy miejsce na planszy, w tym przypadku najlepsze byłby najwyższy żółty kwadrat, czyli przecięcie dwóch szóstek i dwóch piątek (czwórki po prostu nie wykorzystujemy). Aby uzyskać jakiekolwiek punkty, potrzebujemy nasze kwadratowe meeple ułożyć we wcześniej wspomnianą sekwencję. Najprostsza do stworzenia jest linia trzech sąsiadujących ze sobą kwadracików, pozwalająca po prostu nam punktować w zależności od tego na jakich polach one się znajdują. Jeśli w dowolnym momencie dołożymy do tej prostej kolejny znacznik, również otrzymamy za niego punkty. Dołączenie piątego elementu jest premiowane pięcioma punktami, a ułożenie kwadratu składającego się z dziewięciu elementów skutkuje dodatkowymi 25 punktami. 

piątek, 2 października 2015

Planszówkowy challenge

Cześć!
Dziś mamy dla was coś innego niż recenzje czy porady. Nagraliśmy planszówkowy challenge, w którym nawzajem zgadujemy z jakich gier są elementy, które właśnie "macamy"! Niech wam się miło ogląda!
P.S. Trochę się powygłupialiśmy ;)

środa, 23 września 2015

Kawerna - recenzja i opis zasad

Dużo czasu minęło, zanim pierwszy raz zagrałem w Kawernę. Każdy grę chwalił, na boardgamegeeku stoi na 3 miejscu z notą 8,3/10. Co stało zatem na przeszkodzie, żeby zagrać w swobodną kontynuacje Agricoli? Otóż kłopoty techniczne!



poniedziałek, 14 września 2015

Pierwszy raz na podwodnej stacji badawczej, czyli co myślimy o Badaczach Głębin


Do tej gry zabieraliśmy się z Niewodnikiem jakieś pół roku: na Pyrkonie za walutę konwentową kupiliśmy, dopiero na Avangardzie na stoisku Fullcap Games mieliśmy okazję w biegu między turniejami poznać jej zasady (swoją drogą brawa dla przedstawiciela wydawnictwa, w 10 minut świetnie opisał tak skomplikowaną grę i na dodatek znalazł jeszcze czas, żeby przekonać nas, że warto mieć ją u siebie na półce, a nie wymieniać!), a nasze wielkie pudło Badaczy Głębin otworzyliśmy dopiero teraz. Czy magia Avanagardowej prezentacji prysła? Zupełnie nie. Gra ostatnio podbija nasz stół (właściwie stoły, bo na jednym się nie mieści!) zaciekle walcząc z Agricolą.

Zacznijmy od początku, otwieramy wielkie, ciężkie pudło a w nim pełno kolorowych elementów, kart, kafelków, znaczników i pionków. Dokopujemy się do dna i dalej nie widzimy żadnych przegródek w których moglibyśmy trzymać wszystkie elementy we względnym porządku. Na szczęście po dokładnym przetrzepaniu pudełka znajdujemy sporo woreczków strunowych, uff. Po chwili jednak wpadliśmy na genialny pomysł wykorzystania jednego z naszych pudełek na elementy, które przywieźliśmy z Essen. Wyglądają jak pudełka na śrubki, ale są kolorowe i co najważniejsze mają regulowane przegródki! Polecam wszystkim do Badaczy, Agricoli i tym podobnych gier z mnóstwem znaczników.



Gra uporządkowana, plansza przygotowana do pierwszej rozgrywki. Zachwycam się ośmiorniczkami, najsłodsze pionki na świecie! Graficznie gra jest cudowna, nie mam na co narzekać  (ale ja mam, dwie połówki planszy programowania nie tworzą spójnej graficznie całości, przynajmniej w naszym egzemplarzu – dop. Niewodnik). Wszystkie elementy wpasowują się w świat Badaczy, nie powiem klimat, bo tego nie czuję i nie jest mi wcale do szczęścia potrzebny, grafiki są czytelne a plansza porządna. Szkoda tylko, że plansze graczy zrobione są właściwie z grubszej kartki papieru zamiast kartonu.



Trzeba wziąć się za instrukcje, oczywiście spada to na etatowego czytacza instrukcji czyli mojej biednej osoby. A ta nie zachwyca, niełatwo się ją czyta, a odszyfrowanie dokąd prowadzą strzałki i do czego odnoszą się „dymki” frustruje. Pierwsza partia była nieustanną walką z instrukcją i planszą, mimo że przecież pamiętaliśmy ogólny przekaz zasad jeszcze z awangardowego tłumaczenia.
Śliczne, porządne elementy, słodkie ośmiorniczki i skomplikowana instrukcja, ale właściwie o co w tym chodzi! Po kilku partiach dalej nie czuję się osobą kompetentną do odpowiedzi na to pytanie, ale co mi tam, muszę spróbować! Na początku układamy planszę –Stację łącząc ze sobą losową 6 kafli sektorów. I dokładamy do niej wszystkie potrzebne znaczniki – kamienie, czas, ośmiornice, karty i rozszerzenia laboratoriów. Trzeba pamiętać o ogromie znaczników, pionków i kart. Każdy gracz dostaje losowe laboratorium oraz plansze gracza z  14 robotami, następnie składamy planszę centrali i, układamy na niej rozlosowany układ programów. Powoli możemy zacząć grać. W swoim ruchu gracz może wykonać jedną z dwóch akcji: zaprogramować robota przesuwając swój pionek w centrali na odpowiedni program zgodnie ze strzałkami lub wysłać zaprogramowanego wcześniej robota żeby wykonał dla nas akcję. 

Co mogą robić nasze roboty? 

1. Wziąć kafel rozszerzenia laboratorium, który powiększa nam miejsce na składowanie kryształów, żetonów czasu i kart, pozwala łapać więcej ośmiornic  lub po prostu daje litery, które będę punktować na koniec gry.
2. Wziąć znaczniki czasu, który jest niezbędny do przemieszczania się między sektorami Stacji, wysyłania łodzi podwodnych. Poza tym raz na rundę wydając 3 znaczniki czasu możemy zaprogramować robota na dowolną akcję.
3. Wziąć kryształy, które nie dość, że punktują same w sobie to są niezbędne, żeby przekraczać progi punktowe.
4. Złapać ośmiornice i dostać punkty w zależności od ich ilości. Należy pamiętać, że ośmiornice na zajętych przez nasze roboty sektorach punktują ujemnie w taki sam sposób jeśli nie zostaną usunięte!
5. Położyć łódź powodną. Są one niezbędne, żeby co rundę dostawać punkty za wysłane roboty. Dostajemy tyle punktów ile mamy wysłanych robotów o ile mamy wysłaną przyporządkowaną im łódź. Poza tym, na początku każdej rundy dostajemy tyle żetonów czasu ile mamy wysłanych łodzi, a na koniec gry, jeśli będziemy mieli je we wszystkich sektorach to zgarniamy dodatkowe punkty.
6. Wziąć kartę badań, te dają nam dodatkowe bonusy. Na końcu instrukcji znajdziecie poświęconą im stronę, która wyjaśnia wszystkie symbole kart.
7. Zaprogramować robota, chyba najciekawszy program. Pozwala na wysłanie do pracy dwóch robotów zamiast jednego, pierwszy programuje robota na któreś z 6 opisanych wyżej zadań, różnych na 6 kaflach stacji, a dopiero kolejny robot wykonuje te zadanie.

I właściwie to tyle, wydaje się proste. Programujemy roboty na jedno z siedmiu zadań, potem je wysyłamy, punktujemy i koniec. Wydaje się. Badacze Głębin są bardzo, bardzo skomplikowani. Dla Niewodnika przyszło to łatwiej, mi dalej sprawia trudność planowanie kilku ruchów w przód i przede wszystkim czas! Ciągle mi go mało i zamiast skupiać się na wyprzedzaniu Niewodnika na torze punktacji to rozmyślam jak zdobyć więcej znaczników czasu!



Jak w każdej porządnej grze wygrywa osoba, która ma najwięcej punktów! A jak je zdobywamy? Gra toczy się przez 5 rund i po każdej następuje częściowe punktowanie – osoba, która kontroluje więcej sektorów stacji zgarnia 6 punktów, każdy dostaje punkty za wysłane roboty, kryształy w magazynie i odejmuje sobie punkty za pozostawione ośmiornice. Pamiętajcie, że żeby przekroczyć granice   na torze punktacji trzeba wydać czarny kamień! Na koniec  jeszcze finałowe punktowanie – dostajemy punkty za niewykorzystane znaczniki czasu, wszystkie wysłane łodzie, ukończone laboratorium i za różne litery na jego rozszerzeniach.


Do tej pory graliśmy tylko w 2 osoby i tak gra się przyjemnie, rozgrywka trwa między 1 a 1.5 godziny, a jedna partia wystarcza za umysłowy wysiłek na kilka dni J Obawiam się, że przy komplecie graczy mogłoby mi się dłużyć, chociaż nieustannie trzeba obserwować ruchy przeciwników. Negatywnej interakcji właściwie nie ma, ale można tak się ustawić, żeby to przeciwnik zebrał ujemne punkty za ośmiornice (MUAHAHAAHHAAHAHAHAH – dop. Niewodnik) albo zająć ważne dla przeciwnika pole, np. zwinąć potrzebne znaczniki czasu.


Gra na pewno dla graczy zaawansowanych, bo zasady niełatwe, akcji mało, a każdy punkt wyciska się w pocie czoła. Naprawdę trudno jest zwracać uwagę na to co się dzieje na planszy, rozmyślać nad kolejnym ruchem a jednocześnie pilnować jak zmieni się plansza i przemieszczą znaczniki programów w centrali. To chyba klucz, w Badaczy nie da się grać tylko tu i teraz, dzięki temu, że wiemy co wydarzy się w kolejnej rundzie musimy się na to przygotować i zaplanować długofalową strategie. Bo szczęście tym razem nie pomoże, w Badaczach nie ma ani kostek ani kart dociąganych na rękę. Tylko chłodna kalkulacja. Pobudza do myślenia i czasem daje w kość, naprawdę polecam tę grę wszystkim, którzy nie boją się przegrzania małych, szarych komórek, a jednocześnie nie lubią spędzać przy jednej partii kliku godzin.


#Ola



niedziela, 6 września 2015

Przebiegłe wielbłądy - recenzja

Dosyć długo czekałem na moment, w którym zagrałem pierwszy raz w Przebiegłe Wielbłądy. Z jednej strony Gra roku Spiel Des Jahres 2014, z drugiej polecana jako lepsza wersja Pędzących Żółwi (które notabene są spoko :) ). Tak ostatnio bywa, iż grami roku zostają lżejsze tytuły, gdzie grać mogą całe rodziny, tłumaczenie zasad nie trwa ponad godzinę a i planszówkowi laicy złapią bakcyla. W grze jest większa niż zwykle losowość, co jest i zaletą i wadą – emocje podczas gry są bardzo duże, ale z planowaniem kolejnych rund gry już kiepsko, dlatego solidni myśliciele muszą na czas tej gry wyluzować. :) Zakres graczy 2-8 nie skaluje się idealnie, ponieważ przy 2 graczach gra jest przewidywalna a z kolei przy 8 graczach może nawet nie dojść do ruchu konkretnych graczy. Patrząc po naszych partyjkach – gra na 4-6 osób jest idealna, wielokrotnie z powodu emocji próbował się już ruszać nie ten gracz, który powinien, co pokazuje, że klimat planszy i lekka, ale sprawna mechanika dają radę.

środa, 2 września 2015

Gdzie jest mój Szmal??? - Czyli jak wygrywać w...


Zazwyczaj na początku poradnika pokrótce opisuję grę, ale to już zrobiła Gała wraz z Emilem, więc zapraszam kilka postów niżej! Szmal poznaliśmy na Avangardzie i od razu przypadł nam do gustu, a z każdą kolejną partią szybko odkrywaliśmy co zrobić, żeby wygrać. Jeśli na konwencie jest turniej Szmalu, na pewno tam będziemy!

piątek, 28 sierpnia 2015

Drugi konkurs Plansznoobków

Z okazji wybicia 500 polubień zapraszamy wszystkich na konkurs!
Ostatnim razem zadanie nie było łatwe, ponieważ trzeba było zgadnąć tytuły. Dziś trochę ułatwimy wam sprawę, bo poprosimy was o zdjęcia!
Jako, że nasz blog jest głównie o pokonywaniu przeciwników dzięki świetnej strategii i wygrywaniu - chcielibyśmy, abyście wysłali nam wasze zdjęcia pokazujące, jak to wy wygrywacie w planszówki :) Wysyłajcie je nam na maila plansznoobki@gmail.com z dopiskiem w temacie "Konkurs foto", żeby żadne zgłoszenie się nam nie zagubiło. Termin nadsyłania prac: 14.09.2015. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest polubienie naszego fanpejdża.
Wysyłając zdjęcia zgadzacie się na ich publikację w specjalnej galerii na naszym facebooku. Zdjęcia będziemy publikować na bieżąco, a wy zapraszajcie swoich znajomych do lajkowania i oznaczajcie się na nich. Pomoże nam to w wyborze zwycięzcy, ale ostateczny werdykt i tak należy do nas.


A tak wygrywają Plansznoobkowi chłopcy :)


Nagrody ufundowało wydawnictwo Black Monk, któremu bardzo dziękujemy! Mamy również dla was niespodziankę - z okazji tak szybkiego wybicia 500 lajka postanowiliśmy dorzucić jeszcze dwie gry od nas :)


Gry ufundowane przez wydawnictwo Black Monk


Gry ufundowane przez nas


Po 14 września (postaramy się jak najszybciej) zbierzemy się i wspólnie wyłonimy zwycięzców, którym przyznamy gry:

1. miejsce otrzyma Munchkina z podpisem Johna Kovalica
2. miejsce otrzyma Atak Koziołaków, Słońce i Księżyc oraz promkę podpisaną przez Johna Kovalica
3. Miejsce otrzyma Atak Koziołaków, Uga Buga oraz promkę podpisaną przez Johna Kovalica

Zapraszamy! :)

Szmal - recenzja

Z grą szmal spotkaliśmy się pierwszy raz czytając Rebel Times, a szansę, żeby w nią zagrać mieliśmy na tegorocznej Avangardzie. I musimy wam powiedzieć, że nie żałujemy, że po nią sięgnęliśmy. Gra Donalda Vacarino, znanego głównie z Dominiona bądź Królestwa w Budowie, zachęca klimatem gangsterów z lat 60tych, solidną 30 minutową rozgrywką oraz niemęczącym kombinowaniem.




wtorek, 11 sierpnia 2015

Recenzja Exploding Kittens - hitu Kickstartera!

Czy wyobrażacie sobie grę o kotach, które eksplodują? Jakiś czas temu na KickStarterze pojawiła się akcja w której zbierano pieniądze na wydanie właśnie takiej gry o nazwie „Exploding Kittens”. Żeby odnieść sukces i ją wydać – zaplanowano, że potrzeba uzbierać  10 tysięcy dolarów. Twórcom udało się jednak coś niebywałego – dosłownie po 8 minutach kwota ta została przekroczona a łącznie przez cały czas trwania zbiórki zebrano prawie 9 milionów dolarów! Dzięki temu gra trafiła do wielu domów w wielu krajach, między innymi do naszego kolegi, który z nią nas zapoznał.


wtorek, 28 lipca 2015

Ola też gra czasem dla frajdy!






W tamtym roku wybraliśmy się z Niewodnikiem do Essen na największe w Europie targi gier planszowych. Przez 3 dni czuliśmy się jak małe dzieci czekające na Gwiazdkę. I jak się pewnie domyślacie przywieźliśmy ze sobą mnóstwo planszówek, w większości niedostępnych w Polsce.  Jedną z nich jest Saint Malo, prosta gra kościana, która urzekła mnie nie mechaniką ani grafikami a cudownymi, ścieralnymi planszami gracza!

sobota, 18 lipca 2015

Recenzja Elizjum



Elizjum to jedna z najnowszych gier wydawnictwa Rebel, którą od niedawna możemy gościć na naszych półkach. Razem z Olą od paru tygodni zmagamy się w pojedynkach dwuosobowych w tę grę strategiczną. Gracze w ilości od 2 do 4 wcielają się w półbogów starających się zdobyć ostatnie wolne miejsce w Olimpie! 

sobota, 11 lipca 2015

Recenzja Timeline

Timeline to gra, z którą zetknęłam się dzięki młodszej siostrze. Na początku podeszłam do niej trochę sceptycznie, bo historia i daty to nie jest moja działka. Ale już po pierwszej partii chciałam jeszcze!





W grze mamy same karty i jest ich dosyć dużo, co oczywiście zwiększa regrywalność. Z jednej strony widnieje wydarzenie z datą, a z drugiej już sama nazwa. Każdy dostaje 4 karty. Na środku leży pierwsza wylosowana karta datą do góry. Gracze biorą pierwszą swoją kartę z wierzchu (tego z samą nazwą) i ustalają, gdzie chcą kartę położyć – na jaki okres na osi czasu chcą ją przypisać. Pierwszy Gracz ma zawsze najłatwiej, bo patrzy tylko: po lewej czy po prawej. Dalej nie jest już tak łatwo, bo trzeba wrzucać wydarzenia pomiędzy różne karty, których jest już na stole wiele. Jeśli ktoś nie zgadnie, odrzuca kartę, Bierzę nową i kładzie ją na koniec „swojej kolejki kart do wyłożenia”. Pierwszy gracz, który wyłoży wszystkie karty – wygrywa. Gra się wtedy toczy do końca kolejki, i jeśli ktoś jeszcze wyłożył swoją ostatnią kartę – jest remis. Można sobie ustalić do ilu punktów się gra – my zawsze wybieramy 5, bo wtedy gra nie jest ani za krótka, ani za długa.





Gra jest bardzo przyjemna, raczej nie nudzi, ale przede wszystkim uczy. Ilu ja się z niej rzeczy dowiedziałam! Momentami bywa też zabawna, np. kiedy ktoś stwierdzi, że wcześniej było wynalezienie katapulty, a nie kół… Szczególnie polecam rodzicom z dziećmi, które mają problem z zapamiętywaniem dat – ta gra poprzez przyjemną rozgrywkę na pewno pomoże dzieciakom! A do tego sprawi im wiele radości, bo mi sprawiła. Bardzo fajna rodzinna gra z nutką rywalizacji.





Jeśli spodoba Ci się gra Timeline, polecam również poboczne – Timeline Wynalazki i Cardline Zwierzęta. 




#Gała

wtorek, 16 czerwca 2015

Intryganci - Kto przegra, ten Karzeł!


Moje pierwsze starcie z grą „Intryganci” odbyło się na tegorocznej Zjavie. Tomek z Lucrum Games zaprezentował nam wersję niemiecką i wytłumaczył zasady. Zapowiadała się fajna mieszanka „Listu miłosnego” i „Cytadeli”, jednak pomysł jest bardzo świeży i nie da się go zaszufladkować. Już niedługo później na Pyrkonie można było pograć w polską wersję – ze znacznie ładniejszymi portretami postaci oraz minimalnie zmienionym mechanizmem. Jestem pewny, iż polskie wydanie osiągnie sukces, ponieważ stół, na którym przedstawiano Intrygantów, był wiecznie zapełniony.


piątek, 5 czerwca 2015

Patchwork- recenzja

Na ZjAvie Gale zdarzyło się pracować w planszówkowym sklepie, który miał na tym konwencie stoisko. A ja akurat miałam ochotę kupić sobie grę na poprawę humoru, więc za jej namową zdecydowałam się szybko na Patchwork, dwuosobową grę Uwe Rosenberga.  Patchwork zdobył Golden Geeka za najlepszą abstrakcyjną grę roku, ale czy mi przypadł do gustu? Zapraszam to mojej bardzo subiektywnej recenzji!



niedziela, 31 maja 2015

Konkurs

500 lajków nie ma, a my mamy już dla was konkurs! Właściwie to Niewodnik prosi was o pomoc :)

Niewodnik planuje założyć sklep z planszówkami we Wrocławiu, biznesplan jest, miejsce jest, wszystko super, ale brakuje mu NAZWY.

Wasze propozycje na nazwę dla Niewodnikowego sklepu, wpisujcie w komentarzach na naszym fanpage'u. Pomysłodawca nazwy,która zostanie wybrana otrzyma w nagrodę - planszówkową niespodziankę!

https://www.facebook.com/plansznoobki?fref=ts

Do dzieła, czekamy na wasze epickie pomysły!