Z grą szmal spotkaliśmy się pierwszy raz czytając Rebel
Times, a szansę, żeby w nią zagrać mieliśmy na tegorocznej Avangardzie. I
musimy wam powiedzieć, że nie żałujemy, że po nią sięgnęliśmy. Gra Donalda
Vacarino, znanego głównie z Dominiona bądź Królestwa w Budowie, zachęca
klimatem gangsterów z lat 60tych, solidną 30 minutową rozgrywką oraz
niemęczącym kombinowaniem.
piątek, 28 sierpnia 2015
wtorek, 11 sierpnia 2015
Recenzja Exploding Kittens - hitu Kickstartera!
Czy wyobrażacie sobie grę o kotach, które eksplodują? Jakiś
czas temu na KickStarterze pojawiła się akcja w której zbierano pieniądze na
wydanie właśnie takiej gry o nazwie „Exploding Kittens”. Żeby odnieść sukces i
ją wydać – zaplanowano, że potrzeba uzbierać 10 tysięcy dolarów. Twórcom udało się jednak
coś niebywałego – dosłownie po 8 minutach kwota ta została przekroczona a
łącznie przez cały czas trwania zbiórki zebrano prawie 9 milionów dolarów! Dzięki
temu gra trafiła do wielu domów w wielu krajach, między innymi do naszego
kolegi, który z nią nas zapoznał.
wtorek, 28 lipca 2015
Ola też gra czasem dla frajdy!
W tamtym roku wybraliśmy się z Niewodnikiem do Essen na
największe w Europie targi gier planszowych. Przez 3 dni czuliśmy się jak małe
dzieci czekające na Gwiazdkę. I jak się pewnie domyślacie przywieźliśmy ze sobą
mnóstwo planszówek, w większości niedostępnych w Polsce. Jedną z nich jest Saint Malo, prosta gra
kościana, która urzekła mnie nie mechaniką ani grafikami a cudownymi, ścieralnymi
planszami gracza!
sobota, 18 lipca 2015
Recenzja Elizjum
Elizjum to jedna z najnowszych gier wydawnictwa Rebel, którą od niedawna możemy gościć na naszych półkach. Razem z Olą od paru tygodni zmagamy się w pojedynkach dwuosobowych w tę grę strategiczną. Gracze w ilości od 2 do 4 wcielają się w półbogów starających się zdobyć ostatnie wolne miejsce w Olimpie!
sobota, 11 lipca 2015
Recenzja Timeline
Timeline to gra, z którą zetknęłam się dzięki młodszej
siostrze. Na początku podeszłam do niej trochę sceptycznie, bo historia i daty
to nie jest moja działka. Ale już po pierwszej partii chciałam jeszcze!
W grze mamy same karty i jest ich dosyć dużo, co oczywiście
zwiększa regrywalność. Z jednej strony widnieje wydarzenie z datą, a z drugiej
już sama nazwa. Każdy dostaje 4 karty. Na środku leży pierwsza wylosowana karta
datą do góry. Gracze biorą pierwszą swoją kartę z wierzchu (tego z samą nazwą)
i ustalają, gdzie chcą kartę położyć – na jaki okres na osi czasu chcą ją
przypisać. Pierwszy Gracz ma zawsze najłatwiej, bo patrzy tylko: po lewej czy
po prawej. Dalej nie jest już tak łatwo, bo trzeba wrzucać wydarzenia pomiędzy
różne karty, których jest już na stole wiele. Jeśli ktoś nie zgadnie, odrzuca
kartę, Bierzę nową i kładzie ją na koniec „swojej kolejki kart do wyłożenia”.
Pierwszy gracz, który wyłoży wszystkie karty – wygrywa. Gra się wtedy toczy do
końca kolejki, i jeśli ktoś jeszcze wyłożył swoją ostatnią kartę – jest remis.
Można sobie ustalić do ilu punktów się gra – my zawsze wybieramy 5, bo wtedy
gra nie jest ani za krótka, ani za długa.
Gra jest bardzo przyjemna, raczej nie nudzi, ale przede
wszystkim uczy. Ilu ja się z niej rzeczy dowiedziałam! Momentami bywa też
zabawna, np. kiedy ktoś stwierdzi, że wcześniej było wynalezienie katapulty, a
nie kół… Szczególnie polecam rodzicom z dziećmi, które mają problem z
zapamiętywaniem dat – ta gra poprzez przyjemną rozgrywkę na pewno pomoże
dzieciakom! A do tego sprawi im wiele radości, bo mi sprawiła. Bardzo fajna rodzinna gra z nutką rywalizacji.
Jeśli spodoba Ci się gra Timeline, polecam również poboczne
– Timeline Wynalazki i Cardline Zwierzęta.
#Gała
wtorek, 16 czerwca 2015
Intryganci - Kto przegra, ten Karzeł!
Moje pierwsze starcie z grą „Intryganci” odbyło się na
tegorocznej Zjavie. Tomek z Lucrum Games zaprezentował nam wersję niemiecką i
wytłumaczył zasady. Zapowiadała się fajna mieszanka „Listu miłosnego” i
„Cytadeli”, jednak pomysł jest bardzo świeży i nie da się go zaszufladkować.
Już niedługo później na Pyrkonie można było pograć w polską wersję – ze
znacznie ładniejszymi portretami postaci oraz minimalnie zmienionym
mechanizmem. Jestem pewny, iż polskie wydanie osiągnie sukces, ponieważ stół,
na którym przedstawiano Intrygantów, był wiecznie zapełniony.
piątek, 5 czerwca 2015
Patchwork- recenzja
Na ZjAvie Gale zdarzyło się pracować w planszówkowym
sklepie, który miał na tym konwencie stoisko. A ja akurat miałam ochotę kupić
sobie grę na poprawę humoru, więc za jej namową zdecydowałam się szybko na Patchwork,
dwuosobową grę Uwe Rosenberga. Patchwork
zdobył Golden Geeka za najlepszą abstrakcyjną grę roku, ale czy mi przypadł do
gustu? Zapraszam to mojej bardzo subiektywnej recenzji!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




